











wszystkie rodzaje turystyki i wypoczynku, wczasy, wakacje, agroturystyka, spływy kajakowe, szlaki turystyczne, wędrówki górskie, trasy turystyczne
Autorem artykułu jest EcoBoy
No i co można robić jak się ma czas i pieniądze jak nie wykorzystać to w jeden z najlepszych możliwych sposobów - wyjechać na wczasy dla seniora!
Zaczęło się od Hiszpanii…
Początkowo, po wprowadzeniu przez Rząd Hiszpański projektu Travel Senior - do dzisiaj współdofinansujący pobyty dla seniorów; osoby starsze w wieku 55+ mogły skorzystać z atrakcyjnych cenowo pobytów w różnych regionach tego kraju m.in. Andaluzja, Wyspy Kanaryjskie, Baleary. Branża turystyczna od razu podchwyciła pomysł i tak dziś, ta forma turystyki jest bardzo popularna i znana na całym świecie. Wczasy dla Seniora weszły do ofert jak niezależny rodzaj oferty turystycznej.
Czym są Wczasy dla Seniora?
Wczasy dla seniora, to oferta wypoczynku skierowana do osób, które ukończyły 55-ty rok życia. Na wymarzony wypoczynek można się wybrać pojedynczo, we dwoje lub w grupie. Nie ma już chyba kraju gdzie nie znaleziono by propozycji Travel Senior.
Przeglądając oferty dla seniora możemy znaleźć wczasy wypoczynkowe do różnych krajów - również te dofinansowywane częściowo przez Rząd Hiszpański, programy z odnową biologiczną, programy odmładzające, pobyty zdrowotne, wycieczki objazdowe.
Co z ceną?
Ceny są zróżnicowane. Te najtańsze są to pobyty weekendowe i tygodniowe, zawierające podstawowe składniki oferty jak zakwaterowanie, wyżywienie, ubezpieczenie. Nieco droższe są wycieczki objazdowe oraz oferty pobytowe, typowe wczasy 7- i 14-dniowe, w ramach których realizowany jest specjalistyczny program pobytu – wczasy zdrowotne, wczasy SPA czy wczasy z odnową biologiczną i wiele innych programów.
Podsumowując - ceny kształtują się w granicach od 350 zł / za pakiet weekendowy, 720 zł / za pakiet tygodniowy, 1400 zł / paki et 2-tygodniowy, do... i to już zależy od oczekiwań i możliwości Seniora – w końcu +55 tutaj rządzi!
Cóż można dodać…
Oczywiście korzyści związane z wyjazdem dla seniora są ogromne. Zaczynając od wypoczynku i relaksu przez zabawę, regenerację sił fizycznych i psychicznych a kończąc na korzyściach finansowych - mamy na myśli tutaj rabaty, które dla osób 55+ są nader liczne.
Nie ma co ukrywać, że społeczeństwo Starego Kontynentu troszeczkę „Seniorzeje” ale za to chce się cieszyć z życia, przygody i podróży - kto tego nie zauważył jeszcze niech się spieszy – Seniorzy Atakują!
Biuro Podróży EcoTravel
http://www.ecotravel.pl/oferty/wczasy/dla-seniora
Autorem artykułu jest Marcin Walczak
Cóż po słowackiej stronie pędzimy droga nr 521, podróżujemy przez parę standardowych słowackich pipidów i tu refleksja, że nasze pipidówy wyglądają ładniej ;). Głównym miastem na naszej trasie jest Namestovo, z wielkim jeziorem. Jezioro to jest znakomicie dostrzegalne z Babiej Góry, jaką dosyć często odwiedzamy. Samo Namestovo też nie robi na nas wrażenia, szablonowa mieścina bez obiektów wartych polecenia. Przemieszczamy się dalej przez doliny, zostawiając kolejne słowackie wsie. Występuje tutaj dość interesująca zabudowa. Mianowicie przez kilkanaście kilometrów są tu tylko łaki i nagle następuje zagęszczenie budynków mieszkalnych, które budowane są w bardzo bliskiej odległości od siebie. Za Hrustinem wjeżdżamy w góry, kilkanaście serpentyn i wjeżdżamy na wzniesienie, a następnie zjeżdżamy w dół w kierunku naszego głównego celu - Oravsky Podzamok. Sam obiekt pojawia się tak nagle (wcześniej zasłania go bór) i robi wrażenie swoimi gabarytami. Tutaj znajdujemy parking i podążamy zjeść drugie śniadanie oraz napić się rzetelnego słowackiego piwka (Kelt).
Zamek być może powstał po najeździe tatarskim, który miał miejsce w roku 1241. Ówcześnie, obszary te były frakcją Królestwa Węgier. Jak można rozważać, decyzja o wybudowaniu warowni mogła posiadać dwa powody: ubezpieczenie wschodniej granicy kraju i ochrona drogi biegnącej do Polski a także utworzenie centrum administracji dla Orawy.
Używając niezwykłej siły Pani przewodnik otwiera drzwi zamczyska. Klamka jak widać jest nieco szczególna, kojarząca się z piekielnymi siłami. Co interesujące obiekt jest zamykany na klucz i można go wizytować tylko z przewodnikiem. Pani przewodnik nie opowiadała co prawda naszym ojczystym językiem, ale nie było większych kłopotów zrozumienie tego o czym opowiadała. Jedyny kłopot polegał na względnie krótkim czasie na robienie fotek. Aby nie zamieścić w kadrze oprowadzanej grupy należało ją albo prześcignąć albo przeczekać. A Pani przewodnik wszystkie tajne wrota zamykała na klucz, co groziło naturalnie najgorszym - uwięzieniem w warowni. Pierwszym etapem naszej wycieczki był Zamek Dolny.
Zamek Orawski zawiera się z trzech frakcji: Zamku Dolnego, Zamku Średniego i Zamku Górnego. Czasami właśnie z tego powodu mówi się o tym obiekcie jako o Zamkach Orwaskich. Oczywiście najniżej umiejscowiony jest Zamek Dolny. Reprezentatywnymi obiektami, które znajdują się w jego zakresie są: barokowy kościół z wieżą oraz pałac Thurzonów.
Powyżej Zamku Dolnego mieści się Zamek Średni. Poziom ten charakteryzuje czworoboczna wieża jak również zabudowania dwóch tzw. dworów wzniesionych przez Jana Korwina i Jan z Dębowca. Z tego pułapu jesteśmy w stanie podziwiać z góry tzw. Dolny Zamek, który mi osobiście kojarzy się z podzamczem. Pani przewodnik kieruje nas na dziedziniec, na który mieści się studnia (lewy górny róg), jak również tunel. Jak się nastepnie okazało, aby dostać się na wyższe poziomy mogliśmy wybrać dwie drogi: używając wspomniany wcześniej tunel, lub po schodach na następne piętra.
W jednej z rozległych sal znajduje się ekspozycja dotycząca fauny i flory pobliskich rejonów, wzbogacona egzemplarzami ornitologicznymi nagromadzonymi przez Antoniego Kocyana. Jesteśmy na najwyżej położonym piętrze Średniego Zamku przed nami następne schodki do góry. Jednak....
Ale niestety, ku naszemu wielkiemu rozczarowaniu Górny Zamek nie był udostępniony do zwiedzania. W zasadzie najwybitniej ciekawa cząstka Orawskiego Zamku była dla nas niedostępna. Dopiero od 01.05 2008r część ta będzie osiągalna i wejdzie w skład wędrówki prowadzącej po Zamku Orawskim. Cóż, rozjątrzenie, rozczarowanie, jak również następna przestroga na przyszłość.
Część Górna jest najstarszą częścią, wywodzi się z I połowy XIII wieku. Jest to stosunkowo ciasna i wysoka konstrukcja, zorientowana w kierunku wschód-zachód. Poprzez wkomponowanie warowni w skałę wydaje się on być niedostępny z zewnątrz. Skała, na której wybudowany jest zamek jest wygięta w kierunku południowym, patrząc na zamek od wschodu, wydaje się, że zamek powstał w tym obszarze wbrew logice i prawom fizyki.
Autorem artykułu jest Marcin Walczak
Gdy spojrzymy z daleka na Szczeliniec, Skalniak lub Narożnik ujrzymy kolosalne, płaskie przestrzenie ułożone piętrowo i rozdzielane wzniesienia w kształcie stoliw. A rozpoczęło się to wszystko około 140 mln lat temu w okresie górnej kredy. W tamtych czasach na areale Sudetów znajdował się okazały zbiornik wodny wskazywany przez geologów Czeskim Basenem Kredowym. I to nad nim wznosiły się te zaawansowane wiekiem masywy górskie (Masyw Śnieżnika, Karkonosze, Góry Sowie, Góry Bardzkie). Skoro te wszystkie masywy górowały nad naszym zbiornikiem wodnym, górzyste rzeki schodzące do niego nanosiły różny materiał skalny. Wśród którego znalazły się muły, piaski, żwiry. Pod wpływem pracy sił wewnętrznych dno tego zbiornika raz się wznosiło, a raz obniżało. Rejony osadzania tych surowców ulegały transformacji. Z upływem czasu z osadów zaczęły powstawać piaskowce i margle jak również skały budowane z ziaren kwarcu. Zmiana klimatu spowodowała, że morze rozpoczęło ustępować. Wyłonił się zcementowany nalot. Pod działaniem fałdowań gór systemu alpejskiego osady górnej kredy leżące w formie płyt zaczęły pękać. Miało to bardzo znaczącą rolę w formowaniu się rzeźby Gór Stołowych. Oczywiście zapoczątkowany został wówczas istniejący do dnia dzisiejszego proces niszczenia. W mnogie spękania zaczęła wsiąkać woda, której roztwory chemiczne zaczęły rozcieńczać skały. Działanie mrozu wspomagane roślinnymi korzeniami rozluźniło zawartość skał. Efekt potrafimy podziwiać na własne oczy w figurze odmian skalnych przypominających maczugi, grzyby, zwierzaki, odmian które komponują labirynty i niezgłębione skalne miasta. Tyle w potężnym skrócie na temat historii powstania Szczelińca.
Ucho Igielne zaczyna dróżkę turystyczną imieniem Franciszka Pabla. Ucho Igielne wywodzi się z Biblii - Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne niż zamożnemu wstąpić do królestwa niebieskiego. Gdy uczniowie to usłyszeli, zatrwożyli się bardzo i pytali: Któż zatem może się zbawić? Jezus spojrzał na nich i rzekł: U ludzi to niemożliwe, ale u Boga wszystko jest możliwe (Mt 19, 24n por. Mk 10, 24n, Łk 18, 24n).
Różnie można interpretować połączenia z biblijnym uchem igielnym, układem skała przypomina ucho od igły a wielbłąd także posiadałby problemy z przeciśnięciem się przez przejście. Nam ta sztuka się udaje... A sam Franciszek Pabl był największym popularyzatorem Szczelińca. Wyobraź sobie, ze wychodził on na szczyt 3-4 razy dziennie! Żył w latach 1773-1861, a działalność przewodnicką uprawiał aż przez 71 lat!
My maszerujemy dalej, w kierunku schroniska na Szczelińcu. Mieszczą się tutaj dwa tarasy widokowe... Z jakich widoki zapierają dech....
Od tego punktu w sezonowym okresie szlak jest płatny. Opłata wynosi 5zł, które warto zapłacić! Szlak wiedzie nas do najwyższego obiektu na Szczelińcu - tronu Liczyrzepy (919 m n.p.m). Znajduje się tutaj taras widokowy, z którego możemy podziwiać kompletne pasmo Szczelińca i piękne okolice Kotliny Kłodzkiej i Sudetów.
Tablice informacyjne znajdujące się w tym miejscu dostarczają nam potężnej dawki wiedzy. Bo bez wątpliwości każdego z nas zastanawia: skąd? w jaki sposób? takie piękne twory przyrody wzięły się w tym rejonie?
Przemieszczamy się dalej dróżką krajoznawczą Szczelińca, dochodząc do jednej z najpopularniejszych postaci skalnych - Małpoluda, który jak dla mnie jest rzetelną kopią postaci Tytusa, niezapomnianego Papcia Chmiela. Czy to taki żarcik przyrody?
Zapraszamy do Diabelskiej Kuchni, która doprowadzi nas do samego Piekła, tylko po to ażeby po dłuższej chwili znaleźć się w Niebie... Jest to chyba najciekawszy przekrój trasy. Czas wejść do Piekła....
Dalej odnajdziemy Kwokę, Koński Łeb i Słonia... Szczeliniec to całkiem odmienny świat, świat wyobraźni marzeń sennych i czarów... Gdzie możemy poczuć się jak dzieci asystując w dziwacznej opowieści...
Autorem artykułu jest Marcin Walczak
Wstaję o godzinie 5:00, posiadam kolosalną ochotę jeszcze pospać, jednakże wiem że nie dzisiaj. Prędko się ubieram i wstaję. Spoglądam przez okno i południowa strona jest silnie zachmurzona, nie leje zatem wiem, że zaryzykuję swoją dzisiejszą próbę. Zawsze będę mógł się wrócić jakby się pogoda załamała. Pośpieszna poranna toaleta, dopakowuje plecak i bez śniadania wyruszam na szlak. Śniadanie mam w planach nad Czarnym Stawem. Niebo od południowej stronicy wygląda bardzo optymistycznie. Słońce zaczyna rozświetlać wolno okolicę. Dla samych widoków i rzadkiej ciszy warto tak wcześnie wstać.
Do Czarnego Stawu docieram bardzo prędko, jednakże tak na prawdę jeszcze się w 100% nie obudziłem. Nie jestem głodny, przekładam swoje śniadanie na Zawrat. Patrzę na gładką taflę stawu. Gdzieniegdzie kaczki budzą się ze snu. Bardzo mi się podoba ta cisza, po cichu marzy mi się ujrzenie z rana kozic. Nigdy nie miałem okazji ich doświadczać z bliższej odległości.
Żwawo obchodzę Czarny Staw i zmierzam w stronę Zmarzłego Stawu. Jedno z moich marzeń dopełnia się w tym dniu. Jest jedna kozica! W odległości 2-3 metrów od trasy skubie coś zielonego przy skale. Podchodzę po cichu bliżej. Nie chcę jej spłoszyć. Robię fotki, w końcu mnie dostrzega, nasze spojrzenia spotykają się. Tak na prawdę chyba nikt z nas nie odczuwa strachu do momentu wydania niepokojącego odgłosu przez tego osobnika. Oznajmił czyj to jest grunt i kto tu jest tak na prawdę gościem. Lepiej sobie nie utrudniajmy, każdy z nas ma dzisiaj swoje zamiary.
Na Zawrat docieram o godzinie 7:40. Samo podejście było bardzo miłe, łańcuchy, które ongiś zapamiętałem jako kłopotliwe okazały się całkiem łatwe. A i słońce zaczęło się przekłuwać z za Granatów. Na przełęczy jest jeden Pan, który podchodził z Doliny 5 Stawów. Będzie poruszał się w stronę Koziej Przełęczy, dlatego jest sposobność, że pójdziemy razem. Ja w końcu wrzucam coś do mojego pustego żołądka, jednak nie jestem za bardzo głodny.
W końcu ruszam w stronę Małego Koziego Wierchu. Najpierw po skałach bez asekuracji dochodzę do mojego obecnego towarzysza. Trzeba dobrze się rozglądać, ażeby nie zapodziać szlaku. Cały czas będzie on nas wiódł a to od kierunku Doliny Gąsienicowej, a to od kierunku Doliny Pięciu Stawów Polskich, a dla urozmaicenia centralną granią. Niestety mój towarzysz posiadał nieco nazbyt wolne tempo i zostaje mi samemu ruszyć dalej. Doceniam wczesną porę, która powoduje, że będę mógł sam na sam obcować z majestatem świata gór. Nie jest to może inteligentne, lecz zachwycające! Upragniony spokój na trasie gwarantuje wygodę, nikt mnie nie stopuje, ja też nikogo nie stopuję. Każdy mój krok, każdy chwyt, będę mógł bez trudu rozważyć, przemyśleć. Wyselekcjonować najdogodniejsze rozwiązanie. Przemyślenia te nie trwają długo, lecz dzięki płynnym decyzją czuję się pewniej i bezpieczniej.
Pojawiają się pierwsze łańcuchy. Mały Kozi Wierch zdobyty. Teraz narasta we mnie presja. Wyszukana presja, która urodziła się w mojej głowie. Czy już za tą skała będzie znana drabinka do Koziej Przełęczy? Zdominowało to moje myśli. Schodzę do Zmarzłej Przełęczy Wyżniej, w kierunku Gąsienicowej odchodzi tzw. Honoratka, czyli Żydowski Żleb. Przede mną Zmarłe Czuby i dośc niemiły, od północnej stronicy, trawers po bardzo małych półeczkach. Jest co prawda łańcuch, lecz trzeba zważać na każdy kładziony krok. Wstępuję na grań, odczuwam bliskość drabinki! Jednakże to jeszcze nie ona, to zejście do Zmarzłej Przełęczy po nieco śliskich płytach. Jeszcze trawers Zamarłej Turni i jestem sam na sam ze sławną drabiną. Popatrzałem w dół, wysokość robi wrażenie. Z drugiej jednak strony jest to nieskomplikowana drabina, a poruszanie się po drabinie nie należy do złożonych. Długo się nie zastanawiając, najpierw nieśmiało, przy pomocy łańcucha zszedłem na pierwsze szczeble drabiny. Każdy następny szczebel, to już potężniejsza pewność w poczynaniach i wędrówka jak po szablonowej drabinie. Naturalnie po chwili rodzi się następna myśl, jak z tej drabiny zejść na tą małą półeczkę. Jednak to kolejny problem, który był tylko i wyłącznie w mojej głowie. Zejście z drabiny jest sprawą psychiki, bo technicznie jest bardzo łatwe.
Nim pnę się w kierunku Kozich Czub musze przejść nieco niesympatyczny trawers po łańcuchach. Poruszanie się w poziomie było chyba najtrudniejszym szczegółem na Perci. Trawers przebyty, teraz pod górę na łańcuchach. Przebycie Kozich Czub zajęło wiele czasu, lecz i wrażenia znakomite. Trasa do Koziej Przełęczy Wyżniej to następna prosta ściana, którą trzeba przebyć na ubezpieczeniach w dół. Jest bardzo ciekawie, momentami trzeba się naszukać punktu na położenie nogi, to opuścić trochę centumetrów na łańcuchu. Adrenalina wzrasta! Jestem na przełęczy. Teraz nieskomplikowane, z zacnymi chwytami, przewyższenie na Kozi Wierch doprowadza mnie do błogiej zadyszki. Na Kozim Wierchu napotykam kolejnych tatrzańskich turystów, w końcu mogę się do kogoś odezwać. Spoglądam na zegarek - dochodzi 10.00. Na Kozim zjadam batona i wypoczywam zacne 15 minut, podziwiając piękne widoki na Dolinę Pięciu Stawów Polskich.
Pozostawiam Kozi Wierch kierując się w kierunku jego południowych zboczy. Czarny szlak odbija Szerokim Żlebem w kierunku Doliny Pięciu Stawów Polskich. Przez 40 minut asystują mi widoki do Piątki. Aż do Buczynowej Strażnicy szlak jest prosty technicznie, bez sztucznych zabezpieczeń. Za Buczynową Strażnicą mieści się Przełączka nad Buczynową Dolinką i tu pojawiają się "schodki", a w zasadzie obniżenie do Żlebu Kulczyńskiego. Obniżenie jest o tyle niemiłe, że jest sypkie pod nogami i trzeba baczyć, żeby nie zrzucić kamieni albo nie dostać takim kamieniem. Z tej przyczyny również mniemam, że kask powinien się znajdować w wyposażeniu turystów na Orlej Perci. Następnie trasa Orlej odbija w prawo w stronę komina kierującego do szczerbiny Czarnego Mniszka. Zacna rzeźba skał gwarantuje odpowiednie chwyty i wspinanie na Mniszka jest daje dużo przyjemności. Odcinek ten jest zabezpieczony łańcuchami, jednakże przy dobrych warunkach, a takie dzisiaj dominują polegam na moich chwytach. Dochodzę do pasemka Czarny Ścian, następny mniej trudny odcinek, finalizowany osobliwym kominkiem.
Idę dalej, trasa z Zadniego Granatu wiedzie spokojnie, w pewnym momencie jest drobna ekspozycja i podejście po skałach na Pośrednią Sieczkową Przełączkę, dalej na Pośredni Granat szerszą drogą. Zejście z Pośredniego jest nieco trudniejsze, skały się usypują, trzeba wykorzystać dłonie i wyszukiwać pewnych miejsc na położenie nogi. Dochodzę do Skrajnej Sieczkowej Przełęczki w sąsiedztwie zdradzieckiego Żlebu Drége'a. Tutaj czeka na mnie po raz drugi w ciągu dwóch dni szczelina. Tym razem bez zastanawiania pokonuję szczelinę. Jak? To już moja niewielka tajemnica. Po chwili jestem już na Skrajnym Granacie. Pogoda nieco się zepsuła. Od Doliny Pięciu Stawów Polskich kłębią się coraz ciemniejsze chmury. Opady oczekiwane były na godzinę 16.00. Jest prawie 13.00. Pozostał ostatni odcinek....
Ze Skrajnego Granatu od razu schodzę po łańcuchach w dół w kierunku Buczynowej Dolinki. Patrzę w kierunku Krzyżnego i ślad wydaje się być powszechną górską dróżką, nic bardziej mylnego. Dalej łatwiejszym terenem ponownie prowadzę się na północną stronę grani. Po klamrach i łańcuchach schodzę na Granacką Przełęcz. Od tego momentu idę już z poznanymi wcześniej chłopakami. Trawersuję żlebem północne pochylenie Orlej Turniczki, po skalnych półkach zabezpieczonych łańcuchem. Dalej czeka na mnie kolejna drabinka, tym razem na Orlą Przełęczkę Niżną. Dalej stosunkowo nieskomplikowany odcinek po południowej stronicy Orlej Baszty i obniżenie pochyłym kominem asekurowanym łańcuchami na Pościel Jasińskiego. Z tego co pamiętam północne stoki Buczynowych Czub były następnym niebezpiecznym rejonem na Orlej Perci. Wszystko się sypało, zwłaszcza w momencie schodzenia było to nieco niebezpieczne, ponieważ noga się ślizgała, mocniejsza praca dłoni, szukanie pewnego terenu pod ustawienie nogi. W takich momentach się nie myśli o zmęczeniu, jednak, gdy grunt staje się łatwiejszy czuje się ile kosztuje to energii. Następny odcinek do Przełęczy Nowickiego jest łatwiejszy. Następnie czeka nas trawers Wielkiej Buczynowej Turni. Do przejścia jest kilka skalnych żeberek, a dalej zejście do Buczynowej Przełęczy asekurowane łańcuchami. Następnie odcinek po skałach żlebem w górę, trasa odbija w prawo kierując ze żlebu na skalne zbocze Małej Buczynowej Turni. To już ostatnie łańcuchy na Orlej. Dalej już droga jest prosta i wiedzie głównie kamienistą dróżką po południowej stronie kluczowej grani. Trawersujemy Małą Buczynową Turnie, na chwilę wracamy na grań i idziemy w dół poniżej Ptaka i Kopy pod Krzyżnem. O godzinie 15.00 dochodzimy na Krzyżne! Widoki z Przełęczy Krzyżne są jednymi z najpiękniejszych w całych Tatrach! Niestety ogromne zachmurzenie troszkę popsuło ten cały powab. Plan wykonany, Orla pokonana w całości. Wewnętrzne zadowolenie i spełnienie. Chwila spoczynku. Szybkie zdjęcie z moimi kompanami, których pozdrawiam serdecznie. Dzięki, że miał w Was wsparcie! Czas się pożegnać i rozejść w przeciwległych kierunkach.
Osobiste wrażenia i przemyślenia - Orla Perć
Autorem artykułu jest Aleksandra Maj
Od lat jeżdżę na Pojezierze Drawskie uznając nie bez powodu, że wypoczywa się tu po prostu rewelacyjnie. żadnego tłumu (dzika swołocz jak już jest w tej okolicy, to mając lekko ponad 100 km do morza jedzie nad morze - i chwała im za to).
Niepormiernie jednak dziwi mnie fakt, że przecież osób takich jak ja - szukających ciszy, czystej wody do popływania, cykania świerszczy, przejrzystości jeziora wartej założenia maski do nurkowania i dlugich spacerów po pięknych lasach - jest więcej. Tylko gdzie oni są? No gdzie? Najczęściej zagranicą - przepłacając za pobyt nad ichnimi jeziorami i nie mając pojęcia, że w Polsce, poza przepełnionymi i przereklamowymi Mazurami jest jeszcze coś więcej.
Pojezierze Drawskie to faktycznie kawał cudownie pięknych terenów, w których można się zakochać. Ale (bo zawsze musi być jakieś ale), tutjsi ludzie jakoś zupełnie nie potrafią się przebić do tych turystów, którzy nie wyją po wódce do księżyca, nie urządzają imprez z potłuczonym na trawie szkłem i chcą po prostu dobrze wypocząć. Aż dziw, że na pojezierze przybywa tylu Niemców - oni je znaleźli, odkryli, a Polaków niet.
Jakie błędy robią drawskie ośrodki turystyczne, noclegownie i innego sortu kwatery?
1.Nie ma ich w internecie - no na Boga, jak turysta ma Was znaleźć, skoro Was nigdzie nie ma? Jasnowidzów rodzi się coraz mniej, więc ja ładnie proszę - zacznijcie się dodawać chociaż do jakichś darmowych baz noclegowych, dajcie parę darmowych ogłoszeń - nikt nie mówi, że musicie od razu inwestować. Za darmo też się da, trzeba tylko chcieć.
2.PRL-owskie myślenie, że turyście wystarczy prycza i koc - nie, nie wystarczy. Czasy się zmieniły, to że szukamy ciszy i spokoju, nie znaczy, że chcemy spać w rozpadających się lepiankach. Standard naprawdę trzeba podwyższać. i Absolutnie nie mówię tu o paru gwiazdkach, co to, to nie. Ale porządne łóżko, łazienka w której nie kwitnie grzyb i szczelne ściany to już dziś absolutna podstawa
3.Ceny - wszyscy wiemy, że nocleg tani nie jest, ale za lepiankę ani rozwalajacy się domek pamiętający czasy Gierka nikt wam nie zapłaci 230 zł za dobę! Głupich nie sieją... najpierw poprawa standardu - potem podwyżka cen, nigdy nie na odwrót!
Jakie błędy robią lokalne władze?
1.Zasada "miejscowy może wszystko" już dawno powinna wam zostać wybita z głów.
-notorycznie widuję na pięknym, czystym jeziorem pętaków w łódkach wędkarskich, którzy jak Panowie Świata łowią na prąd! Niszczą ryby, raki (które wytępili totalnie) i wszystko co żywe. Może pora się za nich zabrać? Najwyższa pora!
-zero inwestycji. A może tak zejście na plażę utwardzić? Przedzieranie się przez chaszcze bywa mordegą.. zwłaszcza jesli jade na wakacje z dzieckiem. A może tak jakaś ścieżka ładna nad jeziorem (tu ideałem jest Borne Sulinowo - ich ścieżka edukacyjna bije na łeb wszystkie inne jeziora pojezierza drawskiego, nad którymi byłam. Czas wziąć z nich przykład Panowie!
-zamiast podkładać kłody pod nogi tym, co coś tam próbują robić, weźcie się w garść i do roboty!
-zasada "rączka rączkę myje". Może już wystarczy, dobrze?
Podsumowując: wbrew wszystkim w/w ja nadal przyjade na to Pojezierze. Tak jak w tym roku, tak i za rok. Ale czy inni przyjadą? Zróbcie coś! W końcu do kas gminnych mogłyby zacząć płynąć pieniadze, tak jak do kas ośrodków - ale trzeba zacząć coś robić. Od 5 lat nie widzę zmian... a tak wszystko idzie do przodu!
Autorem artykułu jest Agnieszka Bartoszewska
Autorem artykułu jest Agnieszka Bartoszewska
Autorem artykułu jest Mr Perry
Hotel Arena - najpiękniejszy hotel w Tychach.
Autorem artykułu jest Mirosław Nikolin
Autorem artykułu jest Szymon Pawlik
www.tripy.pl - znajdź znajomych na wyjazd
Autorem artykułu jest Tobi
Żeby dojechać samochodem do Chorwacji można wybrać dwie trasy: przez Czechy lub przez Niemcy. Dla osób mieszkających na północnym-zachodzie Polski lepszy wybór to trasa przez Niemcy ze względu na autostrady, dzięki którym nasza podróż będzie o wiele szybsza. Wiekszośc turystów wybiera jednak trasę przez przez Czechy i Austrię.
Po dotarciu do Chorwacji udajemy się do swojego miejsca zakwaterowania, które wczesniej zarezerwowaliśmy. Chorwacja dysponuje rozwinięta siecią hoteli, zarówno dla niskobudżetowych turystów, jak i dla bardziej wymagających. Przykładowo hotel Vill Vicko położony w miejscowości Starigrad - Paklenica (Zadar) w północnej Dalmacji. Oto podstawowe informacje o tym hotelu:
- odległość od plaży: 30 m
- odległość do morza: 30 m
- odległość od centrum miasta: 100 m
- plaża żwirowa, plaża piaszczysta, plaża betonowa, plaża skalista
- zapewnione parkowanie
We wszystkich pokojach znajduje się łazienka, telefon, klimatyzacja, wszystkie są ogrzewane. Hotel dysponuje restauracją, kantorem, salami konferencyjnymi, salonami i tarasami na przyjęcia, można w nim skorzystać z telefaksu, komputera oraz sejfu w recepcji. Telewizor znajduje sie we wspólnym pokoju.
Rezerwacja hotelu Chorwacja może zostać zrobiona przez internet. Pomoga Ci w tym liczne serwisy rezerwacyjne on-line, które łatwo znajdziesz wpisując w Google "hotele Chorwacja". W Chorwacji znajdzie się tcoś również dla miłośników historii: dobrze zachowane rzymskie i bizantyjskie zabytki, średniowieczne miasteczka i porty. Nadmorskie krajobrazy, wspaniała przyroda, restauracje z przysmakami śródziemnomorskiej kuchni, smaczne wina i gościnni mieszkańcy - to wystarczające zachęty, żeby spędzić tu wakacje.
Autorem artykułu jest Wojciech Łącki
Czy warto to robić?
Na pewno już nie raz stawałeś(-aś) przed problemem zorganizowania sobie kilku dni zasłużonego urlopu w jakimś miłym miejscu w gronie rodziny lub przyjaciół.
Możesz takie zadanie powierzyć specjalistom: udać się do sprawdzonego biura podróży (internetowego lub w „realu”), zapłacić za organizację całej imprezy i za jakiś czas odebrać bilety na wyjazd. Jeżeli stać Ciebie na ten sposób rozwiązania zadania, to bardzo się cieszę – biura podróży też są potrzebne i na pewno wiele osób będzie wciąż korzystało z ich usług. W takim przypadku oszczędź swój cenny czas i nie czytaj dalej, ponieważ mój artykuł nie jest dla Ciebie :(
Jeśli jednak jest inaczej to chciałbym się z Tobą podzielić moimi doświadczeniami w samodzielnym organizowaniu wypoczynku z wykorzystaniem wyszukiwarki, maila i telefonu, co jest wielką frajdą i nie wymaga żadnych specjalnych zdolności i umiejętności. Sam robię to z sukcesem już od kilku lat i do tej pory nigdy nie wróciłem z wakacji niezadowolony.
Ile możesz oszczędzić?
Zimą byłem z rodzinką na nartach w Austrii i w tym samym hotelu była grupa osób, dla których wyjazd organizowało biuro turystyczne. Wszystkie świadczenia mieliśmy identyczne: dojazd był własny, mieszkaliśmy w pokojach obok siebie i jedliśmy posiłki w tej samej restauracji - oni jednak zapłacili o prawie 20% więcej niż ja. Skąd ta różnica? Ja wysłałem maila bezpośrednio do hotelu, a oni do biura podróży. Co więcej, przed przyjazdem ja wpłaciłem tylko niewielką zaliczkę na rachunek hotelu, a oni musieli wpłacić całość kwoty w biurze. Jeżeli bym zrezygnował np. na dzień przed wyjazdem to tracę moją zaliczkę – a w ich umowie był zapis, że w takim przypadku tracą całą wpłaconą wcześniej kwotę.
Wypoczynek tańszy o 20% za jednego maila to chyba niezły wynik, prawda?
Jak już raz zrobisz to samodzielnie, to zobaczysz że nie jest to nic trudnego i będziesz się dziwił(-a), że do tej pory pozwalałeś(-aś) innym na podejmowanie decyzji za Ciebie. Taka jest prawda – zorganizowanie wypoczynku to proces, w trakcie którego trzeba podjąć szereg decyzji (mniejszych i większych, dotyczących np. miejscowości, rodzaju obiektu itd.), a to przecież Ty, a nie pracownik biura podróży, wiesz najlepiej, czego oczekujesz na wakacjach. Można próbować dokładnie określić swoje wymagania i przekazać je do biura podróży, ale zaręczam Ci, że wszystkiego nie jesteś w stanie przewidzieć. Czy chcesz, aby obcy Tobie człowiek miał decydujące zdanie o tym gdzie i jak Ty będziesz odpoczywać?
Jeżeli nie masz czasu na samodzielne poszukiwania, to zapraszam Ciebie do skorzystania z usług naszego portalu http://wypoczynkowo.pl.
Wypoczynkowo.pl to portal aukcyjny umożliwiający skontaktowanie osób szukających ofert wypoczynku z organizatorami wypoczynku w systemie "aukcji odwrotnej". W tego typu aukcji osoba poszukująca wypoczynku opisuje, jakiego rodzaju wypoczynku szuka, a w odpowiedzi zainteresowani organizatorzy wypoczynku wystawiają swoje oferty.
Pamiętaj jednak, że jest też druga strona medalu – odpowiedzialność. Nie będziesz mógł zwalić winy za nieudany urlop na innych – Ty podjąłeś(-ęłaś) decyzję i od Ciebie zależy jak spędzisz swoje długo wyczekiwane wakacje.
Kiedy i gdzie szukać ofert?
Kiedy szukać? – Oczywiście jak najwcześniej, ale bez zbędnej przesady.
Możesz co prawda liczyć na łut szczęścia i szukać oferty wypoczynku na dzień lub dwa przed planowanym wyjazdem, ale znacznie lepiej jest rozpocząć poszukiwania na miesiąc wcześniej. Jeżeli czytasz ten tekst, to z pewnością należysz do osób korzystających na co dzień z Internetu, poczty elektronicznej i miesiąc zapasu może wydawać się Tobie za długim okresem. Pamiętaj jednak, że nie wszyscy organizatorzy wypoczynku czytają przychodzącą pocztę codziennie – zdarzyło mi się dostać odpowiedź na moje zapytanie o ofertę po powrocie z urlopu!
Uzyskanie odpowiedzi na wysłane zapytanie po czterech lub pięciu dniach jest bardzo dobrym wynikiem, tak więc najczęściej występujący cykl wymiany korespondencji:
- Twoje pytanie o dostępność wybranej oferty;
- odpowiedź od organizatora wypoczynku;
- potwierdzenie zamówienia przez Ciebie.
- Wpłata zaliczki (jeśli jest wymagana);
zamyka się zwykle w 2-3 tygodniach, co po dodaniu tygodnia zapasu na dodatkowe pytania daje nam około miesiąca wyprzedzenia.
Na pytanie ‘Gdzie szukać ” odpowiedź wydaje się być oczywista: „W Internecie!”. Z moich doświadczeń wynika jednak, że nie wolno ograniczać poszukiwań wyłącznie do Internetu – może on być podstawowym miejscem do prowadzenia poszukiwań, ale jeżeli jest to możliwe to znalezione informacje należy zweryfikować przy pomocy innych źródeł.
Internet, jeden z największych wynalazków XX wieku (jeśli nie największy), został bardzo szybko dostrzeżony jako idealne medium reklamowo-ogłoszeniowe we wszelkich możliwych branżach, w tym w turystyce. Wszelkiego rodzaju organizatorzy wypoczynku mogą bardzo łatwo i stosunkowo tanio umieścić swoje oferty w Sieci, dodać przygotowane zdjęcia, opisy a nawet krótkie filmy i czekać na potencjalnych klientów.
Ten łatwy i tani sposób reklamowania się ma jedną poważna wadę – obecnie przeszkodą w dotarciu do potrzebnej informacji jest olbrzymia ilość materiałów udostępnionych w Sieci oraz ich słaba jakość. Często zdarza się, że firma traktuje reklamę w Internecie na zasadzie rakiety „odpal i zapomnij” - po „wrzuceniu do Internetu” informacji o swojej ofercie przez lata jej nie aktualizuje. Życie toczy się jednak dalej, zmieniają się ceny za usługi, dochodzą nowe usługi, zmieniają się numery telefonów, adresy a informacja o ofercie pozostaje niezmienna.
Firmy często zlecają reklamowanie swoich usług w wielu różnych współpracujących portalach, ale pamiętaj że miejscem, gdzie dane są najbardziej aktualne, jest zazwyczaj strona firmowa organizatora wypoczynku. Stronę firmową możesz bardzo łatwo rozpoznać po jej adresie internetowym – zwykle przynajmniej część adresu zawiera nazwę firmy (np. www.nazwa_firmy.pl). Dodatkowo, jeżeli firma ma własną stronę firmową, to świadczy o tym, że działalność w Internecie traktuje poważnie i jest duża szansa na uzyskanie odpowiedzi na zapytanie złożone mailem.
Wcześniej pisałem o weryfikowaniu zebranych danych przy pomocy innych źródeł niż Internet – warto zadzwonić pod podane numery telefonów, porozmawiać o szczegółach, by po przyjechaniu na miejsce nie rozczarować się. Przed rozmową przygotuj sobie zestaw pytań, a uzyskane informacje zapisz do porównania z innymi ofertami. W czasie rozmów i czytania ofert musisz pamiętać o tym, że usługi, które nie zostały opisane w ofercie, prawdopodobnie nie są świadczone. Organizatorzy wypoczynku maja zwyczaj bardzo dokładnie rozpisywać się na temat usług, które wchodzą w skład oferty, ale dyskretnie przemilczają te, które nie są świadczone. Przykładowo, jeżeli w ofercie nie jest opisane, że w pokoju jest WC, to najprawdopodobniej go nie ma. Nie wolno Tobie zakładać, że w cenie oferty dostaniesz usługi, które wydają się oczywiste dla Ciebie – lepiej zawsze się upewnij, czy jest tak w rzeczywistości!
Szukając ofert łatwo możesz się pogubić, z kim już się skontaktowałeś i jakie dostałeś odpowiedzi - warto jest zachować pewną systematyczność i zapisywać zebrane dane do prostej tabelki utworzonej w dowolnym edytorze zawierającej pola::
- Nazwa
- Miejscowość
- Cena
- Link/kontakt
- Uwagi
W trakcie zbierania danych mamy do czynienia z najróżniejszymi sposobami przedstawiania jednego z najważniejszych parametrów: ceny za pobyt. Zdarzają się ceny pobytu wyrażone jako: za osobę/dzień, za osobę/tydzień, za pokój/dzień itp., a czasami składają się z ceny podstawowej i dodatków. Ja cały koszt pobytu przeliczam do jednej „jednostki” czyli na osobę/dzień i w takiej postaci wpisuję w kolumnie „Cena”, co umożliwia to potem łatwe porównywanie ofert.
Z moich doświadczeń wynika, że musisz zebrać informacje o co najmniej 10 interesujących ofertach, aby z nich udało się Tobie wybrać tę właściwą. Pozostałe 9 ofert „odpadnie” z bardzo różnych powodów: braku miejsc w danym okresie, braku jakiejkolwiek odpowiedzi na zapytanie lub braku aktualnych danych kontaktowych. Okazuje się, że chociaż praktycznie wszystkie ogłoszenia o ofertach wypoczynku mają podany adres poczty elektronicznej do kontaktów, to ponad połowa nawet nie odpisuje na przesłane do nich pytania.
Jak szukać ofert.
W dobie Internetu nie jest problemem uzyskanie informacji – problemem jest jej nadmiar i wybranie z niego szukanych treści. W naszym przypadku proste wpisanie w wyszukiwarce Google haseł związanych z wypoczynkiem ( np. „urlop”, „wczasy” itp.) już nie wystarcza – każde z zapytań zwraca nam tysiące linków, których nikt nie jest w stanie obejrzeć. Dodatkowo należy pamiętać, że wyświetlane przez Google wyniki są sortowane według, ocenianej za pomocą skomplikowanych algorytmów, zgodności z zapytaniem. Im bardziej szczegółowe i konkretne pytanie - tym mniej wyświetlonych wyników, ale za to większy udział tych "trafionych".
Kolejność wpisywania szukanych słów kluczowych (tak nazywamy elementy zapytań) też nie jest bez znaczenia. Najważniejsze jest pierwsze słowo, potem ich istotność maleje, co oznacza że dla zapytania „wczasy morze” otrzymamy inną listę wyników niż dla zapytania „morze wczasy”.
Na pozycję wyniku na liście wyników wpływa nie tylko ilość wystąpień słów kluczowych w treści strony, ale również ilość innych serwisów internetowych, na których znajdują się linki do tej strony. Dodatkowo, właściciele witryn korzystają z możliwości reklamy w postaci linków sponsorowanych - pojawiających się zwykle z prawej strony listy wyników w wyszukiwarce. Są one wyświetlane tylko w przypadku, gdy wpisane do wyszukiwarki słowa kluczowe są takie same, jak wykupione przez właściciela reklamowanej witryny.
Czy wiesz że:
- 93 % Internautów poszukując nowych informacji w sieci korzysta z wyszukiwarek. (Forrester Research)
- Ponad 55% Internautów nigdy nie wychodzi poza pierwszą stronę wyszukiwania. (Netsprint.pl)
- Proces uzyskiwania pozycji strony firmowej na pierwszej stronie listy wyników wyszukiwarki to usługa „pozycjonowania strony”, za którą firmy płacą ciężkie pieniądze.
Nie zawsze więc po zadaniu pytania na początku listy znajdą się wartościowe dla nas wyniki – najczęściej na początku będą się znajdowały odpowiednio „wypozycjonowane” strony, często są to nie te, których szukamy.
Musisz też pamiętać, że wyszukiwarki nie mają na razie wbudowanej „sztucznej inteligencji” (chociaż już trwają prace nad takimi wyszukiwarkami), która odpowiada na pytanie użytkownika w języku naturalnym – na razie zapytania należy tak formułować aby odpowiadały treści, który może się znajdować na szukanej stronie.
Przydatne sztuczki w wyszukiwaniu ofert.
Żeby szybko i skutecznie wyszukać informację z dostępnego „szumu informacyjnego” oferowanego przez Internet musisz przestrzegać kilku naprawdę prostych zasad:
- rozważnie dobieraj wpisywane słowa kluczowe i ich kolejność. Wpisanie w okienku wyszukiwarki „wczasy morze” zwraca ponad milion linków – ich przejrzenie zajmie Tobie kilka lat. Najlepiej używaj co najmniej 3 słów kluczowych w zapytaniu. To daje najlepsze rezultaty.
- Jeżeli dokładnie znasz szukaną frazę np. nazwę ośrodka, do którego chcesz pojechać (bo np. ktoś ze znajomych polecił go Tobie), to szukaną frazę ujmij w cudzysłów (ma to sens jeżeli szukana fraza jest to więcej niż jedno słowo). W takim przypadku wyszukiwarka zwróci tylko takie strony, na których wystąpiła dokładnie taka fraza. Np. zapytanie bez cudzysłowu wyszuka wszystkie strony, na których w dowolnym miejscu wystąpiło słowo i gdzieś jeszcze słowo , natomiast <”ośrodek wczasowy”> z cudzysłowem zwróci tylko takie, na których te dwa wyrazy wystąpią w dokładnie takiej kolejności obok siebie;
- Wielkość liter w zapytaniu nie ma znaczenia, ale musisz pamiętać, że przeglądarka nie odmienia wyrazów – wpisanie szukanej frazy „wczasy morze Hel” NIE zwróci linków do stron, które zawierają tekst „Wczasy nad morzem na Helu”.
- Niestety nie możesz też wykorzystywać znaku „*” (gwiazdka) do zastąpienia dowolnych znaków. Z tego powodu, żeby dotrzeć do szukanych informacji, czasami będziesz musiał wpisać zapytanie na kilka sposobów;
- Poszukiwania możesz ograniczyć tylko do stron z danego kraju. Dla polskich stron wystarczy wybrać odpowiednią opcję pod okienkiem do wpisywania poszukiwanych słów (pod polem wyszukiwarki w Google jest opcja "Szukaj na stronach kategorii: Polski"), a dla stron z innych krajów przez dopisanie na końcu frazy „site:xx”, gdzie xx to kod kraju (np. at – Austria; de – Niemcy itd.).;
- Możesz ograniczyć listę wyników wykluczając słowa, które nie powinny wystąpić na szukanych stronach przez poprzedzenie ich ze znakiem „-„ (minus).
Uzyskanie kiepskiego wyniku przy pierwszym poszukiwaniu nie powinno Ciebie zrażać. Bardzo często pierwszy wynik jest tylko podpowiedzią, jak szukać dalej. Trzeba czasami pomyśleć, jak zmienić zapytanie, żeby za kolejnym razem uzyskać lepsze wyniki. Żaden automat nie zastąpi Twojego myślenia.
To tyle – bardzo dziękuję, za czas poświęcony na czytanie moich przemyśleń i doświadczeń. Mam nadzieję, że na coś się przydały – jeśli Ty również chciałbyś się podzielić podobnymi doświadczeniami, tak, to zapraszam do podzielenia się nimi na forum:
http://www.wypoczynkowo.pl/forum
Autorem artykułu jest Anna Chreptowicz
Maroko kusi nie tylko swym pięknem i bogatą historią, ale także wspaniałą kuchnią. Przedstawiam miasta, które musicie zobaczyć, jeśli wybieracie się w te rejony.
Na zachodzie kraju znajduje się Rabat – stolica Maroka. Miasto z pewnością zachwyci nas bogactwem wspaniałych wyrobów rzemieślniczych. Przeróżne wzory dywanów, piękna biżuteria i ceramika – to skarby, które znajdziemy spacerując po zatłoczonych ulicach lub wstępując na miejscowe bazary. Rabat jest jednym z ważniejszych ośrodków turystycznych Maroka. Założony w 1150 roku, szczyci się bogatą i burzliwą historią. Warto wspomnieć, iż przez stulecia, miasto było centrum piractwa zachodniej części Morza Śródziemnego. Dziś, na szczęście, pozostaje innym centrum – kultury islamu. Biblioteka Narodowa, Instytut języka arabskiego, Uniwersytet im. Muhammada V, liczne muzea, to świadectwa przywiązania do tradycji i kulturalny profil miasta.
Miłośnicy zabytków z pewnością zadowolą się licznymi śladami historii, rozrzuconymi po całym Rabacie. Mauzolea, ruiny meczetu Hassana z XII w., XIV-wieczne łaźnie – to tylko niewiele spośród atrakcji. W centrum czeka na nas cytadela budowana w XII-XVII w., Pałac królewski Dar el-Makhzen i Muzeum Antyków. Obiektem wartym obejrzenia jest kompleks ruin Szalla. Jest to pozostałość królewskiej nekropolii z czasów dynastii Almohadów, znajdująca się na przedmieściach miasta. Możemy tu podziwiać świetnie zachowany minaret meczetu Abu Jusufa, pozostałości murów obronnych i grobowców.
Wszyscy spragnieni słońca i błogiego lenistwa, powinni udać się do Agadiru. Czeka tu na Was ponad 10km pięknych plaż oraz słońce, które grzeje turystów ponad 300 dni w roku. Te wspaniałe warunki sprawiają, iż miasto jest jednym z najpopularniejszych ośrodków wypoczynkowych w Maroku. Na podróżników czekają wspaniałe hotele, skupione przy bulwarze Muhammada V, ciągnącym się wzdłuż plaż. Agadir polecany jest głównie pasjonatom sportu. Jeśli uwielbiacie wodne szaleństwo – to miejsce na pewno sprosta waszym oczekiwaniom. Surferzy i kitesurferzy nie będą się nudzić, bo warunki do uprawiania tych sportów są tu idealne. Również miłośnicy wypraw jachtowych znajdą wiele ciekawych miejsc na rejsy.
Agadir nie jest miejscem dla amatorów historii. Utracił on swój typowo marokański charakter, podczas tragicznego trzęsienia ziemi, które 29 lutego 1960r. niemal doszczętnie go zniszczyło. Do dzisiaj trwają prace nad odbudową miejscowej medyny (starej dzielnicy miasta, w której przeważnie mieszczą się bazary i główny meczet).
Kolejnym przystankiem w podróży po Maroku jest jego największe miasto – Casablanca. Swoją popularność zawdzięcza głównie filmowi, o tym samym tytule, który uplasował się na 10 miejscu, wśród 200 najpopularniejszych filmów wszechczasów. W mieście odbyła się także słynna konferencja przywódców państw alianckich, którzy w hotelu Anfa planowali strategię dotyczącą II wojny światowej. Warto przejść się po pięknym, historycznym centrum miasta, w którym możemy zatrzymać się na obiedzie w tradycyjnej restauracji. W Casablance znajduje się jeden z największych meczetów świata – meczet Hassana II. Jest on zbudowany na sztucznym nasypie, ponad Oceanem Atlantyckim. Wewnątrz, dzięki przeszklonej podłodze, można odnieść wrażenie stąpania po wodach oceanu. Przy meczecie znajduje się najwyższy na świecie minaret (210m). Obiekt można podziwiać z zewnątrz i ze środka, dzięki otwarciu go nie tylko dla wyznawców islamu.
Będąc na południu kraju, warto zwiedzić Marrakesz – stolicę regionu. To czwarte co do wielkości miasto ma do zaoferowania wiele atrakcji, głównie tych związanych z historią.
Po pierwsze – miejska medyna została wpisana na listę światowego dziedzictwa kulturalnego UNESCO. Warto więc przespacerować się po głównych ulicach tego historycznego miejsca. W obrębie medyny znajduje się meczet Alego ibn Jusufa, który jest najstarszą, zachowaną budowlą tego typu w mieście (XII w). Niestety jest on zamknięty dla niemuzułmanów. Jednakże budynkiem otwartym, który również zasługuje na uznanie, jest położona przy meczecie szkoła teologiczna (tzw. medresa). Wnętrze zdobione przepięknymi sztukateriami, z pewnością zachwyci wszystkich zwiedzających.
Ciekawym obiektem są również Grobowce Saadytów - nekropolia składająca się z dziedzińca, dwóch mauzoleów i pięknego ogrodu. Najstarszy grób w obrębie cmentarza pochodzi z 1557r., a najpiękniejszy należy do Ahmada I al-Mansura. Miejsce jego pochówku to wnętrze z dwunastoma kolumnami, którego ściany pokryte są płaskorzeźbami i mozaikami.
Za największą atrakcję turystyczną miasta został uznany plac Dżamaa al-Fina. Znajduje się on na liście światowego dziedzictwa kulturalnego UNESCO. W XIX wieku odbywały się tu targi niewolników i egzekucje, dlatego też często jest nazywany „zgromadzeniem umarłych”. Dżamaa al-Fina to miejsce, które codziennie tętni życiem. Znajdziemy tu liczne stragany z wyrobami rzemieślniczymi, z produktami miejscowej kuchni i z pamiątkami. Wokół straganów odbywa się istny teatr bębniarzy, zaklinaczy węży, kuglarzy i opowiadaczy niesamowitych legend, którzy swoimi osobliwymi talentami starają się zwrócić uwagę turystów.
Jeśli interesujecie się kulturą arabską, chcecie spędzić czas miło i ciekawie, w promieniach nieustannie świecącego słońca, zasmakować wspaniałej kuchni i poznać kawał wielkiej historii – musicie wybrać się do Maroka. Tutaj czekają na Was niezliczone atrakcje i możliwość zapoznania się z odmienną i niezwykle bogatą tradycją arabskiego świata.
Zespół Net Holidays
Autorem artykułu jest Ilona Fasuga
Maroko- to kraj, który zachwyca bogatą historią i różnorodnością krajobrazów. Tu koło drogi spacerują wielbłądy, a częstym środkiem lokomocji jest osiołek.
W Maroku sezon turystyczny rozpoczyna się kwietniu i kończy w październiku. Wtedy najlepiej jest skorzystać z ofert last minute i poznać ten kolorowy, zachwycający kraj.
Maroko południowe- to właśnie tu znajduje się Agadir- najczęściej odwiedzane przez turystów miasto pełne hoteli, klubów, restauracji. To właśnie w Agadirze czeka na turystów największa baza hotelowa w Maroko. Agadir to idealne miejsce na wakacyjny wypoczynek dla golfistów, surferów, kitesurferów.
Dużą liczbę rozrywek i hotele na wysokim poziomie oferuje kosmopolityczna Casablanca. Bardziej afrykański klimat poczujemy zwiedzając Marrakesz- tu gorąca atmosfera panuje przez cały dzień. Na sukach w Marakeszu można kupić wszystko, począwszy od wyrobów rzemieślniczych, poprzez ubrania, na marokańskich przysmakach kończąc.
Zapraszam do muzułmańskiego królestwa jakim jest Maroko- kraju orientalnych zapachów, kolorowych Suków, niezapomnianych krajobrazów.
Ilona Fasuga
Autorem artykułu jest Michał Kaźmierczak
Maroko coraz bardziej zyskuje na popularności jako cel wakacyjnych wojaży. Wabi egzotyką, postrzegane zarazem jako przedsionek Afryki, jak i najbardziej bliski Europie kraj Maghrebu. Nic dziwnego, że coraz częściej pojawia się w ofercie biur turystycznych. Bazą takich zorganizowanych wycieczek jest zwykle położony nad brzegiem Atlantyku Agadir, dość monotonny i nie różniący się specjalnie od innych wczasowych kurortów. Stamtąd – za dodatkową opłatą – można udać się na jednodniową wycieczkę do Marakeszu.
Pamiętający czasy dynastii Almorawidów Marakesz - Czerwone Miasto - to najciekawsze z cesarskich miast Maroka, położone na przecięciu dawnych szlaków karawan. Do dziś pełni rolę tygla, w którym mieszają się kultury arabskie, berberyjskie i środkowoafrykańskie. Stanowi doskonałą bazą wypadową do wypraw zarówno w stronę wybrzeża i portowej Essauiry, jak i w kierunku Atlasu Wysokiego i leżącej za nim Sahary. Jest też, wbrew obiegowym opiniom, miastem bardzo bezpiecznym i przyjaznym dla obcokrajowców.
Zamiast więc smażyć się na plażach Agadiru, aktywni podróżnicy mogą samodzielnie zorganizować wyprawę bezpośrednio do Marakeszu. Potrzebna jest jedynie odrobina odwagi i inicjatywy. Z Polski co prawda do historycznej berberyjskiej stolicy nie da się dolecieć bezpośrednio, ale kupując bilet z kilkutygodniowym wyprzedzeniem można znaleźć tanie połączenie z przesiadką w Bergamo lub w Paryżu, a przy odrobinie szczęścia można zapłacić nie więcej niż 300 zł za całą podróż tam i z powrotem. A na miejscu? Wystarczy przejść się po medinie i popytać o nocleg - riad. Szybko coś się znajdzie…
Autorem artykułu jest Grzegorz Malinowski
Katalog organizatorów imprez http://www.organizatorzyimprez.pl
Autorem artykułu jest Marek Sucharek
Każdy z nas a co najmniej gruba spora większość marzy lub marzył o podróżach. Jest tyle pubudzających ciekawość miejsc na świecie, które mielibyśmy ochotę, choćby raz ujrzeć na własne oczy. Fascynują nas i te mniejsze i te zakrojone na wielką skale, niemniej jednak te drugie bezsprzecznie wzbudzają większe emocje. Dajmy na to taka roczna podróż po świecie. Kto by tak nie chciał...ale przecież to tylko gratka dla milionerów. Otóż chciałam z tego miejsca, Ci uświadomić, że nie jest to prawdą.
Osobiście odbyłam taką podróż wraz z mężem i wcale nie dysponowaliśmy milionowym budżetem. Owszem - należy mieć jakieś oszczędności, ale po przeliczeniu jak dużo to może kosztować, możecie być zaskoczeni i to na plus. Wszystko zależy od kilku czynników, którymi można swobodnie modelować swój wyjazd. Na jakim poziomie chcemy podróżować, w jakim okresie roku możemy pojechać, na jak długo ( krótkie wyjazdy w dalekie zakątki świata są relatywnie'' nieopłacalne ,,) a co za tym idzie, jakim środkiem transportu.
Jak trzeba się przygotować? Moim zdaniem czytać, czytać i jeszcze raz czytać. Wszystkie dane, dzięki którym przygotowywaliśmy się do podróży znaleźliśmy w globalnej sieci Internet.Doświadczenia kolegów i koleżanek podróżników są nieocenionym źródłem wiedzy dla przyszłego podróżnika - włóczykija. Wszyscy chętnie dzielą się doświadczeniami, które zdobyli bywając w przeróżnych ciekawych miejscach na świecie. Ostrzegają, czego unikać i zarazem radzą, czego absolutnie przeoczyć nie można. W globalnej sieci Internet znajdziemy wszystkie potrzebne informacje o klimacie regionu, w jaki planujemy się udać a to ważne, bo w zależności od pory roku najprawdopodobniej okoliczności atmosferyczne będą sprzyjające do wyjazdu, albo także wręcz przeciwnie. Dowiemy się, w jakim kraju, jakie szczepienia ochronne powinieneś sobie zafundować, , a dodatkowo w jakie produkty pierwszej potrzeby rozsądnie będzie się zaopatrzyć.
Bardzo przydatne okazać się może co najmniej pobieżne poznanie obyczajów i zasadniczych zasad zachowania ludności wybranego przez nas państwa. Poza interesującymi informacjami i wiedzą, o jaka się wzbogacimy, umożliwi nam to uniknąć niestosownych zachowań, które mogłyby kogoś obrazić lub zgorszyć. Zyska nam to sympatię rdzennej ludności a ze stuprocentową pewnością przychylniejsze spojrzenie, pomimo że ma możliwość nie za każdym razem będą owacyjnie reagować na nasz widok. Reasumując - ciut gotówki, głowa pełna informacji, pewność siebie, odrobina zdrowego rozsądku, pozytywne nastawienie i możemy ruszać gdzie jedynie nas oczy poniosą. Warto to zrobić!
Bo podróże są kwintesencją życia.
Autorem artykułu jest hotpatriot
Słowenia w niczym nie przypomina pozostałych krajów byłej Jugosławii, od której zresztą oddzieliła się najwcześniej. Bliskość Austrii i silne historyczne związki z Habsburgami zrobiły tutaj swoje. Słowenia jest na wskroś europejskim krajem: czystym, bogatym i nowoczesnym. Oprócz Ljubljany, która jest rzeczywiście wyjątkowa, i miejscowości nadmorskich, wszystkie ośrodki, jak Maribor czy Celje, przypominają bardziej prowincjonalne miasteczka niemieckie albo austriackie: schludne, przystrzyżone, o podobnej, monotonnej architekturze, ukwiecone i pustawe.
Słowenia jest malutka i przytulna. Klimat intymności i lokalności panuje nawet w największym stołecznym mieście - Ljubljanie. Niewielki obszar jest ogromną zaletą tego kraju, który w pigułce ma wszystko, co kochają turyści: Morze Adriatyckie (tylko krótki niespełna 50-kilometrowy odcinek), góry (wspaniałe Alpy z najwyższym szczytem w kraju - Triglavem), miasta (niezrównana, magiczna Ljubljana). Z tego faktu Słoweńcy są niezmiernie dumni, co odzwierciedla herb na fladze narodowej:)
1. Ludzie:
Bardzo pogodni, otwarci i pomocni. Nieważne, jak wielkiego pecha będziesz mieć - podczas podróży po Słowenii zawsze możesz liczyć na ich pomoc. Właściwie wszyscy mówią tu po angielsku, więc z komunikacją nie ma problemu. Na brak towarzystwa też nie będziesz narzekać. Słoweńcy są po prostu "social" - ekstrawertyczni i bardzo przyjaźnie nastawieni do obcokrajowców. Młodzi ludzie wolny czas spędzają zwykle w większym gronie - siedząc w kawiarniach i w parkach, albo oddając się rozwojowym i kreatywnym zajęciom jak: chodzenie po linie, jazda rowerem po górach czy urządzanie spontanicznego ulicznego performance. Słoweńcy są też bardzo praworządni i przepisowi - przejście na czerwonym świetle albo jazda bez biletu są tu wydarzeniami dużo większej wagi niż u nas.
2. Sporty:
Hiperaktywni Słoweńcy uprawiają wszystkie rodzaje sportów. Chyba każdy tutaj jest joggerem, ewentualnie gra w kosza lub tenisa, a już na pewno uprawia sztuki walki. Z racji ukształtowania terenu natomiast najpopularniejsze są tu sporty górskie: mountain biking, wspinaczka, trekking, a w zimie - narty i snowboard.
3. Trzeba odwiedzić:
Ljubljana
Jak dla mnie, największą atrakcją kraju jest sama Ljubljana - wystarczy wyjść na Prešernov Trg, by poczuć jak czas zwalnia, a powietrze wypełnia chilloutowa (i trochę artystowska) atmosfera. Posiedzenie przy jednej z kawiarni (polecam Romero, gdzie mają pyszne naleśniki z nutellą i bananami) nad piękną, romantyczną Ljubljanicą, wsłuchanie w spokojny gwar mieszanki wielu języków, zachłyśnięcie się aromatem Ljubljany i smakiem sivego pinota to przyjemności nie do przecenienia...
Ilość imprez artystycznych (jak coroczny letni Festival Ljubljana, Międzynarodowy Festiwal Teatrów Ulicznych, i najlepszy - wielki TRNFest), które się tu odbywają jest ogromna, szczególnie latem. To sprawia, że miasto tętni życiem i ma specyficzny, niepowtarzalny klimat, który tworzą ściągający tu zewsząd ludzie.
Tivoli Park
Niesamowity, rozległy park, gdzie wylegują się wszyscy mieszkańcy. Pełno tu pięknych stawów, dzieł sztuki, fontann, jest nawet biblioteka pod drzewem, kawiarnia, która istnieje od prawie 100 lat i masa innych fajnych rzeczy... Latem w Tivoli często odbywają się koncerty, a na co dzień Słoweńcy ćwiczą tu swoje zdolności w żonglowaniu, chodzeniu po linie, graniu na ufo, kręceniu hula-hopem, jeździe na rolkach, albo po prostu biegają. O popularności joggingu świadczy choćby to, że w parku porozstawiane są stacje z tablicami, przedstawiającymi kolejno opisy i zdjęcia różnych elementów rozgrzewki.
Metelkova Mesto
Trudno to miejsce opisać, zdecydowanie lepiej je odwiedzić. To coś w rodzaju squotu - położona niedaleko dworca, opuszczona dzielnica starych piętrowych kamienic - dziś już sypiących się i całych pokrytych grafitti - zaadaptowana przez różne sub-, off-, indie-, kontr-, czy alter- kultury. Jest tu mnóstwo unikatowych lokali z przeróżną muzyką (etno, ambient, lounge, heavy metal, reggae...), galerii sztuki, klubów-hybryd, wystaw wprost na chodniku - wszelkich offowych dziupli. Dziedziniec Metelkovej jest zawsze pełny ludzi - w różnych ciuchach, czapkach i kolorach skóry. Po prostu trzeba tu przyjść...
ULTRA
Raczej mało który Słoweniec splamiłby się wizytą w tym klubie, ale Ty możesz:) ULTRA to dyskoteka z bałkańskim popfolkiem i i ostrym balkan disco - zatłoczona i duszna - niepowtarzalna. Przychodzą tu głównie čefuri, jak pogardliwie nazywani są tutejsi Bośniacy. Wszyscy tu ubrani są na wzór celebrities: dziewczyny w miniówkach i na obcasach, obwieszone złotem, faceci w pstrokatych obcisłych koszulkach i z obowiązkowymi kolczykami w uszach. W rytm techno tańczą swój tradycyjny taniec - kolo. Czy widziałeś, żeby w Polsce ktoś tańczył kujawiaka na dyskotece? No właśnie. Ani w Polsce ani nigdzie w Słowenii nie zobaczysz tak wspaniale bawiących się ludzi...
Zamek Lublański
Zamek jak zamek, ale rozciąga się z niego niesamowity widok na całą Ljubljanę. W środku jest superdroga, snobistyczna restauracja. A w lecie jest tu kino pod gołym niebem:)
Portoroz i Piran
Dwie nadmorskie miejscowości, położone tuż obok siebie (z jednej do drugiej można dojść pieszo). Jedynym ich mankamentem jest brak piaszczystych plaż - weź to pod uwagę zanim zdecydujesz się spać "na plaży", jak robi wielu turystów - będzie trochę niewygodnie i dość trudno znaleźć miejsce, w którym nie zobaczy i nie obudzi Cię natrętna policja, ale można...
Piran wygląda jak włoskie miasto z renesansu - jest przepiękny, ale też dość zatłoczony, niemniej jego wąskie uliczki i romantyczne zaułki warte są zobaczenia, a widok na Adriatyk z murów zamku na wzgórzu - bezcenny...
Portoroz można porównać z Beverly Hills albo Cannes - opływający w bogactwo kurort z pięciogwiazdkowymi hotelami, wypasionymi restauracjami i mnóstwem imprez nad brzegiem morza...
Choć żadne z miasteczek nie ma prawdziwej plaży, a jedynie trawniki i betonowe pomosty ze schodkami, oba zasługują, by je odwiedzić. Tym bardziej, że nieważne, w której części kraju jesteś, zawsze masz blisko (podróż najpowolniejszym pociągiem z północy kraju trwa 3,5 godziny, samochodem -2). A stąd masz już tylko rzut beretem do pięknego, włoskiego Triestu.
Celje
Nazywane Małą Ljubljaną, miasto w rejonie Środkowego Pohorja. Nie warto tu specjalnie przyjeżdżać, ale jeśli tu trafisz, odwiedź studio fotograficzne Josipa Pelikana - słynnego słoweńskiego przedwojennego fotografa. Można tu nie tylko zwiedzać jego studio, ale też przebrać się w jedną z dostępnych w jego garderobie kreacji i zrobić sobie tradycyjne, stylizowane zdjęcie - polecam:)
4. Festiwale letnie:
* Lent Festival w Mariborze - lipiec/sierpień
* TRNFest Ljubljana 2010 - wrzesień
* Letnia noc muzyki Celje - czerwiec
* FACK Festival Celje (Festival Alternativne Celjske Kulture) - sierpień
5. Przydatne strony:
prevozi.org - o złapanie stopa w Słowenii nie jest łatwo, trzeba dużo cierpliwości, czasem stoi się nawet 2 godziny, zanim ktoś się zatrzyma (i zwykle nie jest to Słoweniec:). Na tej stronce możesz legalnie umówić się na podwiezienie za kilka euro z kimś, kto jedzie akurat tam, gdzie chcesz - bardzo przydatne i... jakie słoweńskie...
metelkova.org - oficjalna strona miasta w mieście - Metelkova.
slovenia.info/nextexit - będąc w Słowenii nie można pominąć górskich wypraw. Tu znajdziesz wszystko o szlakach turystycznych w Słowenii.
Slovenske Zeleznice - strona kolei słoweńskich.
Club ULTRA - profil klubu na Facebooku, znajdziesz na nim próbkę čefurskiej muzyki (którą gra tam DJ Tramontana).
Centrum KUD Franc Preseren - wszystko o najlepszych koncertach i festiwalach w Ljubljanie.
Aktualności, zdjęcia ze Słowenii, Czarnogóry i Serbii oraz reportaże o Bałkanach, znajdziesz na blogu www.jeszczedalej.com.pl
Autorem artykułu jest CreSEO
Region turystyczny Istria - Wypoczynek
Obszar turystyczny znany, jako Kvarner obejmuje swoim zasięgiem zarówno góry pas wybrzeża jak i liczne wyspy. Dzięki swojej lokalizacji region Kvarner oferuje turystą, zróżnicowaną ofertę turystyczną dostosowaną do szerokiego wachlarza zainteresowań wypoczywających osób. Turyści wypoczywający w tym regionie mogą wybierać między rozkoszami kąpieli morskich, poznawaniem specyfiki wyspiarskiego życia lub cieszyć się spacerami w regionie Górskiego Kotaru. W rejonie oprócz wielu kompleksów hotelowych oraz około 12tys kwater prywatnych znajduje się również około 50 campingów przeznaczonych dla zmotoryzowanych turystów. W sezonie zimowym góry oferują możliwość spędzania wakacji na nartach i prawdziwego białego szaleństwa.
Turyści lubiący nocną zabawę znajdą dla siebie wiele dyskotek i klubów. Już jednak po pokonaniu kilkunastu kilometrów znajdziemy się w świecie zagubionych malutkich miasteczek pełnych wąskich krętych uliczek. Rejon pełen jest znakomitych winnic a w ogrodach możemy podziwiać wspaniałe palmy i magnolie. Region był kolonizowany intensywnie przez Cesarstwo Rzymskie, czego dowodem jest amfiteatr w Puli mogący w czasach swej świetności pomieścić ponad 20tys.widzów. Obok Rzymskiego Koloseum jest to najlepiej zachowany rzymski amfiteatr.
Aktywny wypoczynek w Istri
Hotele w regionie Istri posiadają znakomitą ilość obiektów sportowych umożliwiających aktywny wypoczynek. Uroki półwyspu można podziwiać w czasie rowerowych wycieczek dzięki dobrze rozwiniętej sieci ścieżek rowerowych. Wielbiciele trekkingu mają do wyboru liczne trasy oferujące niezapomniane widoki. Fenomenalne wybrzeże, słoneczna pogoda i korzystne wiatry zapewniają znakomite warunki do uprawiania windsurfingu. Czyste wody Adriatyku skrywają bajeczne rafy i jaskinie gwarantujące niezatarte wrażenia z wakacji w Istrii. Wspinacze docenią strome zbocza i skały, wąwozy oraz trudne górskie szlaki, które zawsze dostarczają, znacznej dawki adrenaliny. Entuzjaści sportów ekstremalnych mają możliwość spróbowania swoich sił również w paralotniarstwie oraz kolarstwie górskim. Możemy również rozpocząć przygodę z paintballem korzystając ze znakomicie przygotowanych pól do gry.
Autor: Sebastian Jągowski
Wczasy w Bułgarii - Udane wakacje nad Morzem Czarnym
Autorem artykułu jest Mirosław Nikolin
Wyprawa na wakacje w pięciu krokach:
1. Wybierz cel
To bardzo, bardzo, bardzo ważny punkt, który należy przemyśleć na lata przed wyjazdem. Przemyśleć, uzgodnić, zapisać i opieczętować. Na wypadek, gdyby kapryśna żona (lub mąż), rozmyślił się na trzy tygodnie przed wylotem. "A może jednak Meksyk zamiast Francji?" - zapyta małżonek, kiedy zapniecie ostatnią walizkę. Takich sytuacji należy unikać, dlatego tak ważne jest wczesne dokonanie wyboru.
2. Wybierz środek transportu
Tanie linie lotnicze? A może pociągi? A może własnym "maluszkiem"? To ważny dylemat, zwłaszcza że każdy ze środków transportu ma zalety i wady. W samolotach latają inni Polacy, którzy przynoszą wstydu. Pociągi jeżdżą jeżeli chcą, i jeżeli akurat nikt nie ukradł torów. A samochody? No cóż, fiatem 126 p nawet do Ciechocinka będziecie jechać przez trzy tygodnie...
3. Sporządź listę
Sporządź listę wszystkiego, czego będziesz potrzebować, a następnie wykreśl połowę z rzeczy, które się na niej znajdą. Gwarantujemy ci: nie musisz zabierać maszynki do golenia, w Sopocie również można je kupić. Poza tym musisz zrobić miejsce na kometyki dla żony: krem do brwi, lakier do paznokci lewej ręki, do pazkonci prawej ręki, mydło na dzień, mydło na noc... To wszystko wymaga przestrzeni. I bądź pewny: każda z tych rzeczy jest absolutnie niezbędna.
4. Przygotuj plan B
Pociąg ma siedemdziesiąt godzin spóźnienia? Zawsze warto mieć zatankowany samochód. Samolot nie odleci, gdyż kondor wkręcił się w śmigła? Warto znać rozkład jazdy pociągów. Plan B to absolutnie niezbędny element każdej wyprawy - zarówno wyjazdów, jak i powrotów. Powienieneś mieć alternatywę dla każdego środka lokomocji, jakim zamierzasz się posłużyć, oraz dla każdego elementu bagażu, który zamierzasz zabrać. Jeżeli nie masz planu B, każde pechowe zrządzenie losu może okazać się katastrofą.
5. A jeżeli nie posłuchasz i dojdzie do katastrofy...
Zawsze pozostają wczasy last minute.
Najlepsze wycieczki egzotyczne - www.CentralTravel.pl
Autorem artykułu jest mackymac
W ostatnich latach Polacy stają się coraz aktywniejszymi turystami. Co prawda nasze płace nie dorównują europejskim, jednak znajdujemy rozwiązanie tego problemu. Wystarczy za cel zagranicznej wycieczki obrać miejsce, które nie ma zaporowych cen, do tego dorzucić pomysł na tani transport i nocleg i mamy wakacje zorganizowane, jak to się mówi, „po kosztach".
Jednym z krajów przyciągających mniej zamożnych wycieczkowiczów jest Chorwacja. Jednak nie dajmy się zwieść - tanie nie oznacza gorsze. Wczasy nad morzem w tym regionie to niesamowite wrażenia, nie ustępujące temu, co może nam zaoferować dużo droższe kurorty np. Zachodniej Europy.
Odwiedzając Chorwację zyskujemy możliwość wypoczywania na niepowtarzalnym wybrzeżu jakim jest tam ograniczone Morze Adriatyckie. Nazywa się ono dalmatyńskim, od historycznej nazwy tej krainy - Dalmacji. Jego unikatową cechą jest mrowie równoległych do linii brzegowej, podłużnych wysepek. Jest ich ponad tysiąc! Tylko 70 zamieszkanych, więc terenu do eksploracji jest mnóstwo. Wybierz się tam, jeżeli kręci Cię turystyka aktywna.
Pamiętaj jednak, że Chorwacja to nie tylko unikatowe w skali światowej plaże. Znajdziesz tam dużo więcej atrakcji: parki narodowe, zabytki, przepiękne okolice i miasta o wyjątkowej architekturze i atmosferze. Jest to także raj dla lubiących żeglarstwo. Jeżeli masz swoją łajbę (lub ją wynajmiesz), Chorwacja udostępnia Ci bardzo dobrze rozwiniętą bazą portów i przystani jachtowych. A to wszystko za niewygórowane ceny.
Kraj ten ma też oczywiście sporo do zaoferowania tym, którzy nad zwiedzanie miejsc i budynków przedkładają obserwację i poznawanie lokalnej kultury. W regionach przylegających do wybrzeża dominują wpływy śródziemnomorskie (jest nawet zwyczaj robienie sjesty!). Północ kraju ukształtowała się zaś w cieniu europejskich mocarstwa i, co może wielu zaskoczyć, nawet trochę przypomina Polskę. Zwiedzając te obszary warto skosztować, nawet z ciekawości, lokalnej kuchni. Typowe chorwackie dania regionalne to potrawy z ryb, baraniny lub dziczyzny.
Artykuł powstał na podstawie tekstu z portalu www.turist.com.pl.
Autorem artykułu jest joanna
Dubrownik
Dubrownik jest mekką turystów przybywających do Chorwacji. Z uwagi na swoja wspaniałą architekturę oraz zabytki miasto widnieje na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO. Główna atrakcją turystyczną jest starodawny układ urbanistyczny oraz przepiękne mury miasta z fragmentami z X-XV wieku. Godnym uwagi jest także Pałac Sponza, klasztory Franciszkanów i Dominikanów z XIV-XV wieku. W Dubrowniku znajdziemy również najstarszą aptekę w Europie powstałą w 1317 roku.
Zadar
Jest to miasto położone w samym centrum Adriatyku. Od wieków jest centrum administracyjnym Dalmacji i ze względu na swoją historię sięgającą 3 tysięcy lat i swoje przepiękne budowle, nazywane jest często „małym chorwackim Rzymem”. Ta przepiękna miejscowość leży na archipelagu liczącym 24 wyspy oraz aż 300 mniejszych wysepek i skał. Starówka znajduje się na półwyspie i otoczona jest grubymi murami ,a jego najsłynniejszym zabytkiem jest kościół św. Donata z rotundą z IX wieku. Miasto słynie z wyrabianego tylko tutaj zadarskiego likieru Maraskino.
Pula
Pula jest architektoniczną mieszanką nowoczesności i historii. Całość miasta jest wyjątkowym tłem dla wielu wydarzeń kulturalnych i artystycznych. Pula jest skarbnicą bezcennych zbiorów muzealnych, znajdują się tu siedzibę bogato wyposażone muzea, przepiękne kościoły. Najbardziej popularnym tutejszym zabytkiem jest amfiteatr powstały w I wieku, zbudowany najprawdopodobniej przez cesarza Wespazjana. Amfiteatr należy do najlepiej zachowanych tego typu budowli na świecie. Warte obejrzenia są między innymi zabytkowe rzymskie świątynie, trzy bramy oraz łuk triumfalny.
Park Narodowy Jeziora Plitwickie
Ten Park Narodowy jest jedną z najczęściej odwiedzanych atrakcji turystycznych Chorwacji. W jego skład wchodzi 16 wspaniałych jezior, z których wypływająca woda spływając tworzy wodospady o łącznej długości 8 km. Całość parku pokryty jest pierwotną puszczą, poruszanie się jest zaś możliwe dzięki drewnianym kładkom, które pozwalają na stąpanie nad przepływającymi wodami. Park można zwiedzić wybierając jedną z kilkunastu tras, które są złożone z odcinków do pokonania pieszo, małymi statkami pasażerskimi lub kolejkami. Trasy podzielone są ze względu na trudność, każda z nich jest odpowiednio oznakowana, co pozwala wybrać wariant najbardziej odpowiedni dla każdego turysty. Nie bez powodu park ten widnieje na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO.
Park Narodowy Kornati
Park obejmuje około 140 małych i dużych wysp na obszarze 300 kilometrów. Ich podmorska część jest jeszcze większa i sięga blisko 100 m głębokości. Park Narodowy Kornati to również wyjątkowy skarbiec morskiej fauny i flory, a tym samym raj dla płetwonurków.
Park jest ukochanym miejsca dla żeglarzy i turystów, którzy wolą aktywnie spędzać wakacje. Pod wodą znajdują się ruiny starych fortyfikacji, starożytna willa, stary chrześcijański kościół Św. Marii oraz osady.
Katedra św. Jakuba w Szybeniku
Katedra budowana była od 1431 roku z marmuru oraz ciosanego kamienia. Kiedy zaczęła się budowa katedry, Szybenik należał do Wenecji, tak więc rozpoczęta budowa charakteryzowała się modnym wówczas stylem gotyckim. Katedra zachwyca wyjątkowym prezbiterium ze stallami oraz kopułami. Posiada zarówno cechy gotyku oraz renesansu weneckiego. Wzrok przyciąga przede wszystkim potężną kopułą o wysokości 32 metrów. Katedra jest kolejnym obiektem w Chorwacji, który została wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.
Bazylika w Porec
Bazylika znajduje się w małym miasteczku rybackim na półwyspie Istria. Miasteczko szczyci się tutejszą Bazyliką Eufrazjana. Ta niezwykła budowla powstała w czasach rozkwitu Bizancjum, natomiast w 1997 roku została wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Świątynie zbudowano prawdopodobnie w 553 roku. W 1440 roku część nawy centralnej oddano do renowacji, dzięki temu teraz wyróżnia się ona stylem gotyckim. Miasteczko zniszczone kolejno przez Franków, Turków, a w XX wieku zbombardowane przez aliantów, dziś przeobraziło się w ośrodek turystyczny, a tłumy turystów zapełniają w sezonie uliczki starego miasta i piękną promenadę nadmorską.